Postsowiecki wymiar sprawiedliwości…

Niezawisłe sądy – bardzo obecnie medialny temat w związku z ułaskawieniem, z którego skorzystał obecny prezydent.

Ale nie tego mój wpis dotyczy. Jestem osobą, która miała okazję doświadczać na sobie przez  5 lat działalność obecnego wymiaru sprawiedliwości. Poznałam wszystkie mechanizmy działania tej instytucji na wszystkich szczeblach od Sądu Rejonowego do Sądu Najwyższego, od rozstrzygnięć nadzorczych wojewody, aż po Naczelny Sąd Administracyjny. Umorzone sprawy w prokuraturze odrośnie podrobienia dyplomu magistra przez kolejnego niezgodnie z prawem powołanego dyrektora – to mała szkodliwość czynu. Nie wiem czy taka mała w kontekście wydawania świadectw ukończenia szkoły przez (3) nieprawnie powoływanych dyrektorów. Powiem krótko, bajzel na usługach układu rządzącego to zbyt łagodne określenie i co gorsze brak winnych, oni mają się dobrze i dalej piastują ważne urzędy.

Po 5 – latach wygrałam wydawać by się mogło prostą sprawę, która powinna znaleźć swój finał po 30 dniach – właśnie wtedy 5  kwietnia 2011 roku  gmina otrzymała rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody i burmistrz  powinien mnie przywrócić na stanowisko. Mógł się odwoływać, ale ja powinnam być nadal na stanowisku. NSA potwierdza 18 maja 2012 niezgodność z prawem zwolnienia mnie  z funkcji dyrektora Zespołu Szkół w Choroszczy(wyrok prawomocny). Niestety, sąd nie uszanował wyroku wyższej instancji, pomimo że sprawa w sądzie rejonowym była zawieszona w oczekiwaniu na ten właśnie wyrok – potem to już były tylko schody.

Ale jak mogło być inaczej skoro nie tylko burmistrz złamał prawo, także wojewoda nie potrafił podjąć stosownych kroków, kurator oświaty zupełnie okazał swoją bezradność, a inni urzędnicy państwowi od ministrów, rzeczników i NIK odpychali od siebie pisma, nawoływali tych wymienionych do zaprzestania łamania prawa i na tym się kończyło. Nie wspomną o Radzie Miejskiej, która była również na usługach burmistrza i podnosiła rękę na życzenie. Na ten moment nie ma to dla mnie już znaczenia – doprowadziłam sprawę do końca i pozostała tylko satysfakcja. Bez układów trwa to zdecydowanie dłużej, ale dobrze pozostać sobą. Polecam wcześniejszy wpis o małych ludziach na wielkich stołkach…

Piszę to w kontekście wygranych spraw przez byłego burmistrza J.U., bądź co bądź mojego oprawcę, któremu wygranie sprawy z obecnym burmistrzem zajęło niecały rok. Warto dodać, że pozostali zwolnieni z wodociągów i Centrum Kultury również wygrali. Moja rada dla obecnego burmistrza – jak ktoś jest słaby, to przynajmniej dobrymi prawnikami powinien się otoczyć, a nie wywalać publiczne pieniądze w błoto za przegrane sprawy. Echo niesie, że były burmistrz jest kierownikiem gospodarczym, wielkie wyzwanie przed nim, z pewnością jest co sprzątać. Z dwóch gazet lokalnych raczej się niczego nie dowiemy, bo tam tylko peany na temat obecnie rządzących i nic poza tym.

I jak tu nie powiedzieć, że sitwa postsowiecka i układy nadal mają się dobrze po 26 latach wolności i demokracji. Jak mam uwierzyć w niezawisłość władzy sądowniczej – ten link do artykułu wyjaśnia wszystko. Polecam:

http://niezalezna.pl/73013-koniec-bezkarnosci-postsowieckiego-wymiaru-sprawiedliwosci-historyczny-gest-prezydenta-dudy

0 Responses to “Postsowiecki wymiar sprawiedliwości…”


Comments are currently closed.