Jaja w cenie…

Zbliża się kolejna sesja Rady Miejskiej, jak zwykle gąszcz spraw. Po ponad trzech miesiącach doczekałam się rozpatrzenia złożonej przeze mnie skargi – czysta formalność, znając rozkład głosów w radzie.

To i tak szybko, bo  skarga rozpatrywana przed moją  ciągnie się od 2010 roku … dotyczy wycięcia lipy.  Przeczytałam uzasadnienie … ciekawie ujęto temat, obiecują, że do końca roku znajdą kogoś, kto usunie drzewo … ach te wyceny. Lekką ręką bezprawnie wydają nasze pieniądze na  „niby dyrektorów”, a na wycięcie drzewa brak kasy.

Wracam do swojej sprawy –   pkt. 22. Rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie rozpatrzenia skargi p. Wandy Jankowskiej na działalność Burmistrza.

Już „ § 1. Uznaje się za bezzasadne skargi osoby fizycznej *z dnia 14 grudnia 2012 r., 21 grudnia 2012 r. oraz z 03 stycznia 2013 r. na działalność Burmistrza Choroszczy” budzi wiele kontrowersji. Składałam tylko jedną skargę do Rady Miejskiej w dniu 14 grudnia 2012 r. – skąd zatem kolejne daty… pewnie burmistrz  po raz kolejny chce tak namieszać, aby nikt nic nie zrozumiał…

Domyślam się, że kolejne daty dotyczą pism przesłanych z NIK –u i od Podlaskiego Kuratora. Ale radni tego z pewnością nie sprawdzą,  przecież chodzi o jedno – uwalić sprawę, dać odpowiedź, co za różnica jaką … kto tam będzie dyskutował, czy nawet czytał…

Taką samą taktykę zastosowali zwalniając mnie ze stanowiska dyrektora , a potem zwalniając ze   stanowiska nauczyciela. Nawet Sąd Rejonowy i Okręgowy w Białymstoku nie rozpoznał sprawy zgodnie z wyrokami NSA – widocznie to, iż były korzystne dla mnie – nie było komuś na rękę. To odrębny temat – sprawy w toku. Z perspektywy dwóch lat zdążyłam poznać mechanizm działania różnych instytucji, nie tylko sądów i prokuratury.

Skarga złożona do Rady Miejskiej dotyczy wydawałoby się prostej rzeczy – rozliczenie burmistrza za nieprawnie wydawane pieniądze publiczne. W świetle prawomocnych wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego  w Warszawie wydawało się to tak oczywiste, że ktoś powinien za marnotrawienie pieniędzy podatników ponieść konsekwencje – ale niestety nie w naszej gminie. Z treści  uzasadnienia projektu uchwały wynika stek bzdur m.in.  że to ja naliczałam płace dla dyrektora – może warto sprawdzić kto ustala płace dyrektora?  Zaś płace nauczycielskie ustala minister w drodze rozporządzenia, a nie dyrektor. Interpretacja prawa oświatowego jak widać nigdy nie była i nadal nie jest mocną stroną radców gminy. Ale pewnemu Mikołajowi nawet to, że był stażystą nie przeszkodziło by był dyrektorem – i właśnie za to należy  się  m.in.  rozliczenie i ukaranie winnych. Z pewnością w obecnej kadencji nie ma na to najmniejszych szans. Kolejna sprawa, to konkurs, którego zgodnie z prawem być nie powinno –  kolejny wyrok NSA potwierdzający, że Danuta M. nie powinna być dyrektorem i rozliczenie osób, które do takiej sytuacji doprowadziły. Kasacja trzech zarządzeń wydanych przez burmistrza to fakty – i kto w końcu ma przywrócić porządek prawny. Wszystkie instytucje do których się zwracałam wskazują na Rade Miejską – to ona ma takie prawo.

Znając dotychczasowe podejście naszych włodarzy – wszyscy dookoła winni , od wojewody  po kuratora, ale z pewnością nie oni.  A na końcu burmistrz podsumuje, że to Rada tak głosowała, on tylko wykonuje to, co Rada postanowi – czyli kabaret nadal trwa.

W uzasadnieniu znalazły się ponownie „odgrzewane kotlety”, sprawa po raz kolejny zostaje rozmyta – Radni w większości podniosą „rączki” i będzie pozamiatane. Po raz kolejny podpierają się nauczycielem, którego zniszczyli, a przecież on miał aktualne badania.  Zaświadczenie lekarskie było aktualne, ale czy ktoś to sprawdził? Zniszczono człowieka, który miał najwięcej osiągnięć sportowych, widocznie to najbardziej przeszkadzało niektórym. Jak ponownie o tym czytam, to źle mi się robi na samą myśl, do czego Ci ludzie są zdolni… jeszcze gorzej, gdy kolejni bezkrytycznie to przyjmują za prawdę…

Warto wspomnieć, że wszystkie instytucje do których zwróciłam się o wyciągnięcie konsekwencji w stosunku do burmistrza ( m.in. NIK, Wojewoda Podlaski, Podlaski Kurator Oświaty, Regionalna Izba Obrachunkowa  – która jest  powołana do kontrolowania finansów publicznych) wywinęły się sprytnie z odpowiedzi i wskazały Radę Miejską jako władną rozwiązania problemu i rozliczenia osób winnych.  A w Radzie Miejskiej wiemy kto ma większość i po problemie.

Jak  długo jeszcze winni będą czuli się bezkarni? Czy doczekamy takich czasów, kiedy  wybrani przez nas reprezentanci  uruchomią własne myślenie?

Upozorowany konflikt i  taki „kit” wciskano radnym pozorując  teatr jednego aktora  – nagranie z sesji potwierdza fakty. Tak prosta rzecz, została tak skomplikowana – w szkole był prawnie powołany wicedyrektor i to on obejmuje zgodnie z prawem obowiązki. Cała reszta to bezprawie, które potwierdziły trzy wyroki NSA. Prawnie urzędujący wicedyrektor nie wykonałby „czarnej” roboty. A plan był inny – pozbyć się Jankowskiej, tylko jego twórcy nie przewidzieli wszystkiego… Jak mówi pewne przysłowie „na złodzieju czapka gore” – i niektórym pewnie już mózgi się lasują…

Czy warto za te parę srebrników podkładać się i kryć ludzi, którzy już dawno nie działają dla dobra gminy i jej obywateli, tylko pilnują swoich stołków?

Wynik głosowania jest do przewidzenia, już jutro poznamy cenę jaj…

0 Responses to “Jaja w cenie…”


Comments are currently closed.