Refleksje powyborcze…

Emocje opadły, gratulacje przyjęte, więc pora na krótką refleksję.

Moim Wyborcom za oddane na mnie głosy podziękowałam już na profilu społecznościowym, gdy czekałam na oficjalne wyniki wyborów :)

Ale oficjalne podziękowanie i podsumowanie na blogu należy się wszystkim, którzy oddali na mnie swój głos. A jednak,  każdy głos na wagę złota – to święta prawda. I oto krótkie podsumowanie, by nikogo nie zanudzać cyferkami. Tak jak pisałam wcześniej na Fb to z pewnością nie są przypadkowe głosy, biorąc pod uwagę moje miejsce na liście (17). Cieszę się i z wyniku (661) i z nowego doświadczenia. Wynik w rozbiciu przedstawia się następująco: gmina Choroszcz – 241 głosów, Białystok – 145, a w województwie podlaskim – 275. Cieszy fakt, że 738 głosami (12,04) wyborcy w naszej gminie poparli KWW Kukiz’15. Nie byłam widoczna na wielkich bilbordach (finansowaliśmy się sami), a jednak udało nam się pokonać jako komitet inne ugrupowania i polityków, którzy od lat zasiadali w ławach poselskich.

To historyczne wydarzenie, Sejm się zmienia i to za sprawą naszych głosów. Odchodzą politycy i całe ugrupowania, którym podziękowaliśmy My wyborcy. Chcemy zmiany, obudzono w nas wielkie oczekiwania, ale to czas pokaże czy wybór był trafny. Jestem dumna, że mogłam być cząstką tej historycznej zmiany. Jeszcze raz dziękuję za zaufanie.

Szczególne podziękowania kieruję do tych, którzy mnie nie znają, a jednak oddali na mnie swój głos. Są to zarówno mieszkańcy Białegostoku, jak i najodleglejszych zakątków województwa podlaskiego.Wam moi WYBORCY szczególne dzięki za zaufanie.

Wychodzę z założenie, że w gminie Choroszcz nie jestem osobą nieznaną. Tu się urodziłam, tu mieszkam i tu pracowałam, do momentu, kiedy nie nastąpiłam na odcisk byłemu burmistrzowi – naraziłam się startując w 2010 roku na burmistrza Choroszczy. Wynik widocznie był zbyt dobry (ponad 26 %), więc stanowiłam zagrożenie. Wynik mało znaczy, bardziej wyraziste będzie to, iż do drugiej tury wyborów zabrakło tylko 59 głosów, przy 89 głosach nieważnych poprzez podwójne skreślenie :)

Co dalej się działo, otóż koszmar, który przechodziłam ja i moja rodzina przez pięć lat w urzędach, sądach i  prokuraturze uświadomiły mi, że żyjemy w państwie układów i układzików nie do przeskoczenia. Po 5 latach walki ostatecznie wygrałam. Przywykłam do niekompetencji urzędników i stąd moja obecność w ruchu Kukiz’15 – w mojej opinii jeżeli nie ideowcy, to nikt inny tego nie jest w stanie zmienić.

Warto dodać wiadomość z ostatniej chwili, mój oprawca były burmistrz podobno wrócił do pracy w urzędzie. Jego sprawy toczyły się zdecydowanie szybciej niż moje. Ale w moim odczuciu jest to człowiek bez honoru – skoro sam nie respektował wyroków Sądu Najwyższego, a teraz pcha się ponownie tam, gdzie wyborcy już mu podziękowali, to nie ma o czym rozmawiać. Już kiedyś pisałam na swoim blogu o małych ludziach na wielkich stołkach – odsyłam zainteresowanych do lektury.

Zapraszam do refleksji i własnych przemyśleń. To nie koryto pcha ludzi z Kukiz’15 do Sejmu, a delikatnie mówiąc złość na tą skostniałą strukturę i „sobiepaństwo władzy”. Oni (odwieczni politycy) nie wyobrażają sobie życia w normalnym świecie, bez układów, nepotyzmu. Bo najgorzej jest wkurzyć jednego człowieka z charyzma, on rozwala struktury. A stara prawda jest taka – żadna miernota nie potrafi ścierpieć w swoim towarzystwie osób przewyższających ją intelektualnie i moralnie.

Tyle na dziś.

Pozdrawiam elitę czyli widzących, słyszących i samodzielnie myślących.

0 Responses to “Refleksje powyborcze…”


Comments are currently closed.