Kolejny etap…

Kolejne Zarządzenie nr 55/2011 Burmistrza Choroszczy z 21 lipca 2011 roku w sprawie powierzenia stanowiska dyrektora ZS w Choroszczy Danucie M. można spokojnie wyrzucić do kosza.
Otóż 27 września 2012 r w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w Warszawie na rozprawie dowiaduję się, że w dn. 13 września b.r. gmina Choroszcz wycofała skargę kasacyjną.
Czyżby poszli po rozum do głowy, że kolejna przegrana to kompromitacja? Raczej nie, to nie w ich stylu – osiągnęli to co chcieli – za pieniądze podatników przedłużali sprawy do czasu, kiedy upłynęła mi kadencja dyrektora i skończyły się ich pomysły na kolejny etap. Dobijają przeciwnika, a on dalej żywy i na dodatek walczy.
Co się dziwić, po dwudziestu latach urzędowania stołki przyrosły do pewnej części ciała i trudno odkleić. Powiem krótko – będę dalej walczyć z tym panującym bezprawiem i coraz bliżej do instytucji europejskich, skoro w kraju nie można liczyć na sprawiedliwość. Nie po to wygrałam w NSA trzy zaskarżone przeze mnie zarządzenia wydane przez Burmistrza Choroszczy, by się wycofać z doprowadzenia sprawy do końca – to wciąga, chociaż bije nie tylko po kieszeni. Najważniejsza jest rodzina i tylko na jej wsparcie mogę liczyć, a to nie osłabia, tylko wzmacnia.
A co będzie z wszystkimi zarządzeniami podjętymi przez Burmistrza dotyczącymi oświaty, które wydał do momentu rozstrzygnięcia spraw przez NSA? Wszystkie są bublami prawnymi i podlegają zaskarżeniu, ale to nie moja działka, tylko organów nadzoru – a nazbierało się tego trochę.
Warto krótko wspomnieć o kolejnym konkursie na dyrektora. Pani Danuta M. ponownie w tym roku „wygrała” konkurs. Pokonała Mikołaja B. (stażystę),który pomimo tego, że zgodnie z ustawą nie spełnia wymogów na dyrektora – nie jest nauczycielem ani mianowanym, ani dyplomowanym, nie wspomnę o wykształceniu:)- ośmielił się wystartować. A co, kto zabroni, w końcu już wcześniej udowodnił swoją przebojowość. Przynajmniej Danuta M. na tym skorzystała – ma przedłużoną kadencję o kolejny rok –czyli do 2017. W ubiegłorocznym konkursie wygrała kadencję do 2016 r. – mało kto „łapie” o co chodzi. Nikt nie brał pod uwagę organizując kolejny konkurs, że sprawa Danuty M. lada moment w NSA znajdzie swój finał i znalazła, zarządzenie o jej powołaniu uległo kasacji jak wspomniałam wyżej, zostało tym samym wyeliminowane z obrotu prawnego – ale czy to ma obecnie jakieś znaczenie? Dlatego, w moim odczuciu ogłoszono nowy konkurs i tym samym mają wytłumaczenie – skoro wyrok NSA będzie prawomocny, to jest wymówka – że to nie ten konkurs. Nie na darmo niektórzy wyjeżdżali w poprzednim ustroju do Moskwy, metody nadal „żywe”. Nikt nie patrzył na to, powołując po raz kolejny Danutę M. na to stanowisko, że nie ma aktualnej oceny pracy wystawionej przez osobę uprawnioną – a kto by to sprawdzał, nawet wojewoda pominął ten wątek w swoim rozstrzygnięciu. I słusznie, bo to jest pole do popisu dla organu nadzoru. Lepiej udać, że wszystko w porządku, może nikt się nie zorientuje? I tak bezprawia ciąg dalszy trwa i co ciekawsze, za przyzwoleniem właśnie organów nadzoru.
Niestety, w takim państwie przyszło nam żyć.

Bez tytułu…

Czas zapoznać odwiedzających bloga na jakim etapie są obecnie sprawy – niestety, nadal w toku. Nawet prawomocne wyroki NSA nie zakończyły postępowań w Sądzie Pracy – sprawa niewygodna dla wszystkich, nawet dla niezawisłego sądu. Po raz kolejny zmienione terminy, czas było do tego przywyknąć. W październiku będzie kolejna rozprawa, ale jakie to ma znaczenie. Odkładanie spraw osiągnęło zamierzony cel, przynajmniej poznałam mechanizm działania różnych instytucji. Przeszłam długą ścieżkę, nie każdemu jest dane nabycie takiego doświadczenia – a to nie osłabia, tylko wzmacnia. Zdaję sprawę, że to jeszcze nie koniec. Tak jak w sporcie, finisz jest najtrudniejszy.
W sądzie na rozprawie jedna z pań (świadek) stwierdziła, że na mój widok czuje paraliż – i pewnie tak jej zostanie. Boi się, że źle napiszę o niej na blogu. Otóż droga pani, wystarczyło tylko myśleć i nie dać się zmataczyć pewnym osobom, a sprawy potoczyłyby się w innym kierunku. Teraz przychodzi czas na gorzką refleksję. Zafundowała pani stres i strach o pracę nauczycielom, tanią sensację lokalnej społeczności i nie tylko, a władza po raz kolejny odcina kupony – że udało się „rozwalić” sprawnie funkcjonującą organizację w białych rękawicach. W każdym piśmie podkreślają, że to nauczyciele nie chcieli Jankowskiej. A to pani okazała się wielką przegraną.
Wielkim zaskoczeniem jest zmiana na stanowisku wicedyrektora – czyżby po raz kolejny burmistrz nie akceptuje Beaty G na tym stanowisku? A może po prostu stosuje zasadę „wasal mojego wasala, nie jest moim wasalem”. Była inicjatorką tej sztucznej awantury w szkole, pisała donosy, wydzwaniała do kuratorium, nie wspomnę o związkach. Osiągnęła cel – raz była p.o.dyrektora, potem wicedyrektorem, a w końcu straciła posadkę. Czyżby zaczyna sprawdzać się powiedzenie „kto pod kim dołki kopie...”
A może źle wypadła jako świadek na ostatniej sprawie? Zadowolenia na twarzy radcy prawnego gminy nie dostrzegłam. Nawet pytania tendencyjne, które zadał swoim świadkom zostały uchylone – musiał je przeredagować, W efekcie nie uzyskał odpowiedzi, która by go satysfakcjonowała. Słuchając tych bredni nie mających pokrycia w faktach, nawet nie byłam już w stanie się zdenerwować. Powaga Sądu nie pozwalała na uśmiech, a czułam się momentami tak jakbym oglądała film „CK Dezerterzy” – przesłuchanie von Nogaya w szpitalu CK Dezerterzy
A wszystko zeznawane pod przysięgą – nie rozumiem takich ludzi. Pisałam już kiedyś o słynnych trzech małpkach – teraz miałam okazję oglądać to na kolejnej rozprawie z udziałem świadków: słyszeli, ale nie widzieli, nazwisk nie pamiętają…Ale jedno nazwisko Beata G.pamiętała – jej przyjaciel Piotr D. proponował jej stanowisko dyrektora. Nawet funkcję tego znajomego musiała podać pod naporem pytań mojego pełnomocnika – widocznie dużo może skoro rozdaje stołki dyrektorskie. Wypada zapytać Przewodniczącego Rady – a co z konkursami, czyżby fikcja? Jak tak, to współczuję obecnej dyrektorce, bo jak dostanie przysłowiowego „kopa”, to nawet do sądu nie będzie mogła pójść. A może w końcu Rada Miejska zajmie się takimi „przypadkami”, a nie ślepo podnosi rączki.
A najbardziej intryguje mnie List otwarty nauczycieli, napisany „na życzenie” przez zaufaną panią Anię. Publikowany w jedynej „słusznej” gazecie, ale niestety bez podpisów. Ale gdzie te podpisy? Danuta M. stwierdziła na rozprawie, że są w posiadaniu Rady Pedagogicznej – nawet sąd potraktował go jako anonim i zobligował do dostarczenia ich pod rygorem nieważności – mieli na to 10 dni. Sprawa się odbyła, a podpisów jak nie było tak nie ma. Porządna gazeta to przynajmniej przeprosiny by zamieściła za zamieszczanie paszkwili i anonimów.
Nie spodziewam się tego po redaktorze, bo już poprzednia Pani redaktor straciła pracę za to, że nie chciała źle napisać o Jankowskiej. Warto dodać, że naciski płynęły ze strony niejakiego Andrzeja W. – to on odpowiadał, za gromadzenie opinii o mnie.

Mówiąc sportowym językiem piłka nadal w grze, czasami decyduje dogrywka, czasami rzuty karne. Tylko ten mecz pewnie jeszcze długo potrwa.

Przerwana kadencja…

Wakacje się kończą, a wraz z nimi upływa moja niedokończona kadencja dyrektora Zespołu Szkół w Choroszczy.
Dziękuję wszystkim Nauczycielom za wspólnie spędzone lata. Dziękuję także Rodzicom i Uczniom za możliwość współpracy z Wami, zwłaszcza w trudnym obszarze wychowawczym – wiele problemów wspólnie udało się nam przezwyciężyć. Dziękuję Paniom i Panu z obsługi szkoły – bez Waszej ciężkiej codziennej pracy nie można by było dobrze funkcjonować. Dziękuję także organizacjom społecznym i instytucjom, z którymi przez wiele lat owocnie współpracowaliśmy. Wspólnie organizowane przedsięwzięcia, które odbiły się szerokim echem w społeczności lokalnej zostawiły swój ślad i zawsze cieszyły się dużym zainteresowaniem. Dużo przeszliśmy razem i tych dobrych i tych mniej przyjemnych chwil – pozostały filmy, zdjęcia, artykuły w gazetach i korytarze pełne wspomnień. Tego się nie da wymazać. I na wspomnienia przyjdzie czas.
Wyrazy uznania kieruję zwłaszcza do tych Nauczycieli, którzy do końca byli sobą, nie dali się zmanipulować.Uczniowie i Rodzice doceniają takie zachowania czasami od razu, niekiedy dopiero po latach – dla takich chwil warto żyć.
Kolejnym przyszłym dyrektorom życzę nie mniej ambitnych planów, by nie zabrakło Wam optymizmu i radości w codziennej pracy. Nauczycielom, z którymi tworzyłam tradycję oświaty w Choroszczy życzę dalszej kontynuacji przedsięwzięć, które na stałe wpisały się w życie szkoły i naszego miasta. Życzę, by nie zabrakło Wam zapału i cierpliwości.
Drodzy Uczniowie! Niech nie zabraknie Wam sił do realizacji pasji i pogłębiania zainteresowań. Stawiajcie sobie ambitne cele i wytrwale dążcie do ich realizacji. Pamiętajcie, że uczycie się nie dla szkoły, lecz dla siebie.
Życzę wszystkim, by rok szkolny 2012/2013 niósł wiele satysfakcji i sukcesów!

Koko, koko…?

Zbliża się koniec roku szk., gorący okres w szkołach, a w Zespole Szkół w Choroszczy bezprawia ciąg dalszy trwa.

Krótka historia podpisywanych świadectw i nie tylko:
- w kwietniu 2011 r. świadectwa licealne podpisał Mikołaj B, a już 20 maja zrezygnował nie tylko z p.o. dyrektora, ale i z nauczyciela;
- w czerwcu 2011 r. świadectwa gimnazjalne podpisała p.o. dyrektora Beata G. oczywiście niezgodnie z prawem, taki kolejny mały epizod;
- 1 września 2011 po konkursie przeprowadzonym niezgodnie z prawem obejmuje stanowisko Danuta M.
- po rozstrzygnięciu nadzorczym Wojewody Podlaskiego stwierdzającym nieważność przeprowadzonego konkursu wydanym w dniu 8 listopada 2011 r. burmistrz odwołuje ze stanowiska Danutę M.: nieważność konkursu potwierdza Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku w dniu 23 lutego 2012 r.;
- od 24 listopada 2011 r. stanowisko p.o. dyrektora burmistrz powierza ponownie Beacie G., która rezygnuje z niego po nowym roku 2 stycznia 2012;
- 3 stycznia 2012 r po rezygnacji Beaty G. burmistrz ponownie powierza p.o. dyrektora Danucie M.  i taka  sytuacja trwa do dzisiaj. Co będzie jak Naczelny Sąd Administracyjny  niedługo wyda wyrok w tej sprawie, który łatwo przewidzieć – konkurs był bezprawny i nawet organ nadzoru (kurator) nie podjął żadnych działań by ukrócić ten precedens.

A co z kolejnym konkursem, tym niedawno przeprowadzonym, sami kandydaci (Danuta M. pokonała Mikołaja B.) dają wiele do myślenia :) Czy będzie ważny?
Czy świadectwa po raz kolejny będą podpisane niezgodnie z prawem?

Poniżej zamieszczam fotokopię pisma, które złożyłam do burmistrza.

Pismo

Nowy „stary dyrektor”…

W tempie ekspresowym odbył się konkurs na stanowisko dyrektora Zespołu Szkół w Choroszczy.

Tak ważne wydarzenie, a prasa burmistrzowska milczy, tym bardziej, że wydarzenie miało miejsce w czwartek. Nigdzie nie można znaleźć informacji o odbytym konkursie. Przynajmniej w wydaniu internetowym lub na stronie gminy wypadało poinformować społeczeństwo.

Tajemnica poliszynela, jak zwykle po co pisać o czymś, co jest oczywiste – wystarczy, że kandydatami byli: Mikołaj B. i Danuta M.

Wygrała Danuta M – zastanawiam się jak to możliwe, że nie pomogły dyplomy konkurenta zdobyte w ostatnim czasie. Na stanowisko pan Mikołaj poprzednio podobno został powołany jako menager, szkoda że tak szybko wtedy zrezygnował ze stanowiska, a teraz odpadł w przedbiegach. Czyżby nie sprawdził się poprzednio jako menager, czy dla pozoru potrzebny był słup:)

Jak to możliwe ?  Z mojej wiedzy wynika, iż w poprzednim konkursie wygrała właśnie Danuta M. i dostała powołanie na 5 lat – do 2016 roku. Potem została odwołana ze stanowiska, gdyż Wojewoda Podlaski rozstrzygnięciem nadzorczym w dniu 8 listopada 2011 stwierdził, że burmistrz konkurs ogłosił niezgodnie z prawem i pani została odwołana. Potem krótko p.o. dyrektora była kolejna pani Beata G., a gdy zrezygnowała, ponownie na stanowisko p.o. dyrektora wróciła Danuta M. – już wcześniej o tym pisałam.  Tyle popełniono błędów  i co gorsza nie ma winnych. Niedługo będzie kolejny wyrok NSA (przewidywalny jak dwa wcześniejsze) w sprawie nieprawnego konkursu i co wtedy z panią Danutą M. – chyba nic, bo będzie po kolejnym konkursie, ale kogo to obchodzi, z pewnością nie radnych bo sami nie wiedzą o co chodzi – w głowie ich jest tylko „konflikt z Jankowską” i to im wystarcza. Tak trzymać panowie radni, tylko kompetencje wam się pomyliły, kto tu w końcu rządzi? Gdzie się podziała władza ustawodawcza? W naszej gminie urzędnicy stoją  ponad prawem – to fakt. Takie prywatne poletko kilku osób pociągających za sznurki większości (51%) wyborców odpowiada – zadziwiający układ, ale skuteczny.

Wszystko tak zawiłe i trudne do pojęcia dla niewtajemniczonych osób – ale tak to działa , tzw. mataczenie jest na topie, w tym są dobrzy. A może to jest właśnie doprowadzanie sytuacji dotyczącej mojego powrotu na stanowisko do stanu zgodnego z prawem -  tylko czy to  nie jest „prawo kaduka”?

Najgorsze  jest to, że używa się państwowej władzy do niszczenia politycznych przeciwników i co ciekawsze, za publiczne pieniądze.

Gratuluję wyłonionej w kolejnym konkursie nowej, a jednak „starej dyrektor” po raz kolejny zwycięstwa i tego, że udało się pokonać konkurenta menagera. Szkoda, że donos wpięty do moich akt osobowych się nie sprawdził, a podobno najlepszy miał być dyrektor z zewnątrz…kto się pomylił?

Drodzy dyskutanci na forum KP proponuję więcej szacunku i nieco więcej zaangażowania w samodzielnym myśleniu. Anonimowość jak wskazują wpisy niczemu dobremu nie służy, więcej odwagi.

Niedawno na jednym z blogów ktoś pozdrawiał „wszystkich Monków, Wojciechów i innych mędrków” – dołączam się do tych pozdrowień:)

Kolejne starcie…

Słynne powiedzenie „podróże kształcą” to trochę mało, od dzisiaj dodaję nowe stwierdzenie – „sądy również kształcą”.

KONWALIDACJA („uzdrowienie”) – ogólnoprawne pojęcie oznaczające uzyskanie pełni waloru prawnego przez czynność prawną dotkniętą wadą – tak w skrócie można przytoczyć za Wikipedią. To nowy termin prawny, który ostatnio dosyć często jest używany przez radców prawnych reprezentujących gminę Choroszcz. Nie ukrywam, że wcześniej był mi obcy. Ale jak na razie jest on mało skuteczny w apelacjach odwoławczych radców gminy zarówno tych na etatach jak i zatrudnianych na zlecenie. Szkoda tylko, że za nasze pieniądze podatników.

Zastanawiam się tylko komu to UZDROWIENIE jest potrzebne, bo z pewnością nie wyrokom sądów, od których się wkoło odwołują. W mojej opinii – naszej gminie z pewnością  takie uzdrowienie by się przydało.

W tym miejscu pochwalam profesjonalny skład sędziowski zarówno w Sądzie Rejonowym w Białymstoku, Sądzie Okręgowym w Białymstoku i oczywiście w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w Warszawie. Wszystkie spisały się profesjonalnie i nie dały się zwieść mataczeniom. Tego zaś nie można powiedzieć o sędziach UEFA sędziujących w  wielkim sportowym wydarzeniu (zwłaszcza mecz Ukraina – Anglia) jakim bez wątpienia jest EURO 2012 – dużo jeszcze im brakuje do profesjonalizmu, może komputery im w tym pomogą.

Jestem amatorem jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości. Ścieram się w swojej walce z zawodowcami, ale dokładnie licząc, osiem rund jak dotychczas wygrałam. Wyroki NSA dla naszego włodarza nic nie znaczą – to już wiem. Niezawisłość sądów odczułam na własnej skórze. Z całą pewnością nie mogę tego powiedzieć o prokuraturze – na dzień dzisiejszy wszystkie sprawy umorzone.

Kolejna apelacja pozwanego w dzisiejszej grze, to kolejna porażka burmistrza. Jednak z całą stanowczością twierdzę, że gmina nasza dysponuje słabym zapleczem prawnym. Zmiana radcy prawnego przed NSA nic nie pomogła, a dzisiaj „stary” radca prawny reprezentujący gminę przed Sądem Okręgowym w Białymstoku, posługując się stwierdzeniem  „…iż udzielenie kary porządkowej zostało skutecznie konwalidowane przez uprawniony organ” po raz kolejny przegrał sprawę. Zapadł kolejny wyrok prawomocny dotyczący nałożenia na mnie kary porządkowej za nieobecność na radzie pedagogicznej – apelacja od wyroku Sądu Rejonowego w Białymstoku została odrzucona w całości. To również zwycięstwo, tych 12 oprócz mnie, którzy nie byli na 10 minutowej radzie zwołanej podczas przerwy.

Pocieszające w tym wszystkim jest to, iż bez względu na to, iż opóźnienie w dzisiejszym dniu było spore i na ogłoszenie wyroku trzeba było czekać do późnych godzin popołudniowych – opłacało się. Trzy Osoby czekające przy mnie na ogłoszenie wyroku, które walczyły o swoje prawa WYGRAŁY. O innych się nie wypowiadam, bo po prostu nie wiem. Warto było czekać i widzieć radość i łzy tych osób – pewnie wiele przeszły, tak jak ja – w moim przypadku to jeszcze nie koniec. Ale to uskrzydla i dodaje sił – każda z nas stwierdziła, warto walczyć, sprawiedliwość zwycięża. Tylko w ten sposób możemy zmieniać nasz kraj, nie bójmy się walczyć o swoje prawa.

Damscy bokserzy…

Dotarło do mnie w piątek wydanie papierowe Gazety w Choroszczy. Osobiście nie nazywam tego gazetą, w mojej opinii jest to laurka i peany na temat naszego włodarza – daleko jej do niezależności. Co prawda papierowe wydanie gazety miało być dostępne tylko w przyjaznych sklepach jak zapowiadano w wydaniu internetowym gazety, dlatego były chyba problemy z jego dystrybucją.

Ale przejdę do artykułu na str. 9 gazety pt. „Trudny powrót”.
W poprzednim poście odniosłam się do niego, gdyż w wydaniu internetowym artykuł ukazał się nieco wcześniej. Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem, czytając te „skomlenie”, czuję się tak jakbym czytała „Zieloną książkę” Muammar al- Kaddafi’ego.

Oto fragment: w rozdziale części I „Rozwiązanie kwestii demokracji: Władza ludu.”

W tym rozdziale podnosi on m.in.że zwycięstwo odnosi element stojący się podmiotem władzy: jednostka, grupa, partia lub klasa. Oznacza to klęskę ludu, czyli kleskę prawdziwej demokracji. Walka polityczna, w wyniku której jeden z kandydatów uzyskuje na przykład 51% głosów wyborców, wyłania dyktatorski podmiot władzy, choć odziany w szaty demokracji. Albowiem 49% wyborców rządzonych będzie przez podmiot władzy, którego nie wybrali, lecz który został im narzucony. To właśnie jest dyktatura…Gdyby podsumować głosy uzyskane przez tych, którzy otrzymali mniej od zwycięscy, dałoby to przeważającą większość….Taka jest prawda o panujących dziś w świecie systemach politycznych. Są one jawnym zafałszowaniem prawdziwej demokracji, są systemami dyktatorskimi.”

A wracając do artykułu, to najlepszy w mojej ocenie jest następujący zapis: „ jak zaznaczają przedstawiciele magistratu – „NSA nie badał nastrojów panujących w Zespole Szkół” czyżby przedstawiciele magistratu nie byli na tyle świadomi, że NSA bada zgodność z prawem podejmowanych przez burmistrza zarządzeń, czy też uchwał? Tyle pary w gwizdek poszło na nic, tyle tworzonych opinii przez nauczycieli i rodziców szkalujących moją osobę na potrzeby sprawy na nic się nie przydało. Sąd nie wziął ich pod uwagę – wielka szkoda dla  magistratu :)  Jeżeli magistrat podważa wyrok NSA i to, że nie wziął pod uwagę nastrojów panujących w szkole, to niech złoży do NSA zażalenie.

Tyle kuriozalnych zarządzeń magistrat już podjął dotyczących oświaty, że jeszcze jedna próba rozpaczy nic nie znaczy, a może uda się wcisnąć „kit” innym, nie tylko radnym.

Powiem Państwu, że zmiana radcy w ostatniej chwili (w wielki piątek przed świętami wielkanocnymi) i wynajęcie nowego radcy prawnego w ostatniej chwili na jedyną sprawę w NSA przeciwko mnie – kosztowała naszych podatników 4305 zł. A wystarczyło logicznie myśleć – skoro sprawa przegrana w dwóch instancjach, to co może być w kolejnej – ostatniej, po prostu działanie na zwłokę.

Tak trzymać, demokracja w pełnym wydaniu, tylko szkoda, że na koszt nas wszystkich, czyli podatników. Nie wspomnę o nieprawnie wypłacanych bardzo wysokich wynagrodzeniach i nagrodach nieprawnie powoływanym dyrektorom, a kto za to odpowie i poniesie konsekwencje? Czas pokaże kto zwróci te pieniądze.

Aż strach wspomnieć o nieprawnie podpisywanych świadectwach, a kto za to odpowie? Ciekawi mnie, kto w tym roku podpisze świadectwa, bo do 31 sierpnia 2012 r. nadal jestem dyrektorem Zespołu Szkół w Choroszczy zgodnie z rozstrzygnięciem NSA, a Mikołaj B., który zwolnił mnie ze stanowiska nauczyciela nieprawnie sprawował swój urząd – wyrok z 1 czerwca b.r. sygn. akt I OSK 483/12 również prawomocny.

faktura

Perfidna gra…

List otwarty nawet mnie nie zdenerwował, cała para gminy zamiast w rozwój idzie w walkę ze mną, nawet odczuwam satysfakcję, że taki mają orzech do zgryzienia. Jaka musi być determinacja oficjeli gminnych w walce o stołki, skoro posługują się nadal takimi metodami. Czego się tak boją? Czyżby trochę trupów w szafie? Gratuluję wytrwałości, ale trefiliście na trudnego partnera.

A tak na marginesie, co kryją teczki akt osobowych, oczywiście moich. Są dwa różne zestawy: oryginał w sądzie, a drugi mniej obszerny w gminie. Na szczęście posiadam fotokopie obydwu egzemplarzy, niestety zdecydowanie różnią się od siebie.

Na początek przedstawiam jeden dokument, który ma się jak przysłowiowa „pięść do oka” – ciekawe, kto był jego twórcą, bo nawet obecna p.o. dyrektora Danuta M. jego nie zna, Ja się domyślam kto jest autorem, ale to kolejna sprawa dla prokuratury. Żeby było ciekawiej, to pod numerem 211 w mojej teczce znajdują się aż trzy dokumenty, ten trzeci to koperta z wysłania anonimu – skorzystano z usług poczty w Białymstoku. Osoba prowadząca teczki nie zna rozporządzenia i wpina co jej się podoba, ale odpowiedzialności niestety nie uniknie – Pandora otworzyła puszkę z nieszczęściami…

Zastanawiam się jaki PAPA SMERF tym wszystkim steruje, ale myślę, że w demokratycznym kraju i do tego dojdziemy. Zapraszam do lektury jednej z kart wpiętych do moich akt osobowych.

Akta

Mali ludzie, na wielkich stołkach…

Minął drugi tydzień po prawomocnym wyroku NSA. I co z tego. Jak się okazało wyrok prawomocny w naszym demokratycznym państwie nic nie znaczy. Bezprawia i spychologii ciąg dalszy trwa.
Kto zawinił i na jakim szczeblu? Kto zostanie pociągnięty do odpowiedzialności? Kto tego dokona?
A podobno odwołano mnie dla dobra uczniów, szkoda tylko, że to oni są największymi przegranymi. Ja też jestem tą przegraną, chociaż jak na razie wszystkie sprawy wygrane.
Zostałam odwołana ze stanowiska dyrektora przez burmistrza niezgodnie z prawem. Z pracy nauczyciela zwolnił mnie człowiek, który niezgodnie z prawem pełnił obowiązki dyrektora. Zastępca dyrektora również została odwołana niezgodnie z prawem przez pana Mikołaja B. Kolejne rozstrzygnięcie nadzorcze Wojewody i WSA dotyczące powołania w drodze konkursu kolejnego dyrektora, to tylko kwestia czasu…
Właśnie dziś w Dniu Dziecka odbyła się kolejna rozprawa przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w Warszawie w sprawie skargi kasacyjnej Burmistrza Choroszczy na rozstrzygnięcie nadzorcze Wojewody Podlaskiego stwierdzające nieważność zarządzenia burmistrza Choroszczy o powołaniu Pana Mikołaja B. na p.o. dyrektora Zespołu Szkół.
To co wcześniej stwierdził Wojewoda Podlaski i WSA w Białymstoku zostało podtrzymane przez NSA. Skarga kasacyjna Burmistrza Choroszczy została odrzucona – wyrok prawomocny.
Dodam, że na rozprawie nie było ani przedstawiciela wojewody, ani radcy prawnego reprezentującego burmistrza. Był za to przedstawiciel Polskiej Agencji Prasowej i Rzeczpospolitej.
Skutkiem wydania szeregu sprzecznych z prawem zarządzeń Burmistrz Choroszczy wywołał taki stan rzeczy, z którego wyjście będzie niezwykle trudne. Wszystkie decyzje podejmowane w tym czasie przez nieprawnie powołanych dyrektorów są do podważenia przed niezawisłymi sądami, łącznie ze świadectwami.
Ale nasz burmistrz nadal ma się dobrze, w końcu tyle lat rządów robi swoje. Pracę wykonał można powiedzieć „w białych rękawiczkach” – wykorzystał do tego nauczycieli, strach przed utratą pracy odniósł zamierzony skutek. Ale ja za to jak patrzę w lustro, nadal widzę siebie.

Wyrok

Absurdów ciąg dalszy…

Dzisiaj w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Białymstoku ogłoszono wyrok w sprawie nieudostępnienia przez Burmistrza Choroszczy informacji publicznej na podstawie ustawy DIP z dnia 6 września 2001 r.

Niewtajemniczonym dodam, że sprawa dotyczyła wykształcenia magisterskiego pewnego pana, który pełnił obowiązki dyrektora. Wymiana pism z Urzędem  Gminy Choroszcz trwała od kwietnia 2011 roku i  znalazła swój finał w sądzie w dniu 22 maja 2012 r.

Jak stwierdził skład sędziowski WSA dyplom ukończenia studiów jest dokumentem urzędowym i tym samym jest informacją publiczną, która podlega udostępnieniu.

Urząd gminy stał na stanowisku, ze dokument nie stanowi informacji publicznej, ze znajduje się w aktach osobowych, jak również ma charakter dokumentu prywatnego. Kolejna przegrana, a  koszty procesu trzeba ponieść.

Wyrok nie jest prawomocny.

Finał…

W dniu 18 maja po długiej 3 godzinnej rozprawie  w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w Warszawie ogłoszono wyrok. Skarga kasacyjna gminy Choroszcz została odrzucona.

Wracam do pracy.

„Parada oszustów”

Parada oszustów (cyt. za Wikipedią) – polski cykl telewizyjny, składający się z czterech filmów, których wspólnym mianownikiem jest wyrafinowane oszustwo.

Czas by otworzyć sezon piąty. Scenariusz pisze się sam, chyba żaden reżyser by lepszego nie wymyślił. „Wilkowyje” to pikuś w porównaniu do „Choroszczwyje”.

Poranek był pogodny, choć nie należę do rannych ptaszków, musiałam wstać wcześnie rano by dojechać na rozprawę do NSA w Warszawie. Plusem tego poranka był piękny śpiew ptaków w ogrodzie i cudowne efekty na niebie, trzy smugi pary wodnej z silników samolotów odrzutowych we wschodzącym słońcu nad szosą kruszewską tworzyły niesamowity spektakl. Spektakl niestety bez muzyki ” Pink Floyd” więc jedynie dla jednego zmysłu – wzroku.

Zajechaliśmy po adwokata, który jak się okazało również nie zalicza się do rannych ptaszków. Potraktowaliśmy to jako nowe doświadczenie, zarówno ja, jak i mecenas po raz pierwszy będziemy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

W trakcie podróży w luźnych rozmowach zahaczyliśmy o G.Orwell’a. Książka „Folwark zwierzęcy” wydała nam się trafnym odbiciem sytuacji naszych obecnych czasów. Fragment kończący książkę jest bardzo wymowny, pozwolę go zacytować:

Słychać było dwanaście wściekłych głosów, a wszystkie brzmiały jednakowo. Nie było już żadnych wątpliwości, co się zmieniło w ryjach świń. Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim.”

I w takich czasach przyszło nam żyć… jakże aktualne, a pisane w 1944 roku. Tym co nie czytali polecam.

A w sądzie mała niespodzianka. Wchodzimy na salę rozpraw, a tu nowa osoba po stronie skarżącej. Okazało się, że burmistrz odebrał pełnomocnictwo dotychczasowemu radcy prawnemu. W dzień szczególny Wielki Piątek powołał nowego radcę do prowadzenia sprawy. Ten zaś złożył wniosek o odroczenie, a powód prozaiczny – nie zdążył zapoznać się z aktami sprawy.

Tym sposobem w majestacie prawa sprawa odroczona, następny termin 18 maja – ciekawe co wtedy wymyślą?

Komentarz chyba zbędny…

Choroszcz zaprasza :)

Bulwar nad zalewem, plaża, amfiteatr, pole namiotowe, kafejki,  pływająca restauracja, przystań żaglówek, kajaków i rowerów wodnych, ścieżka dla rowerzystów i rolkarzy oraz skatepark.

W pawilonie – dyskoteka, wypożyczalnia leżaków i koszy plażowych. Tu będzie można wypocząć, aktywnie spędzić wolny czas. Nie zabraknie dobrej muzyki, gier, zabaw i konkursów dla dzieci i dorosłych, o dobre samopoczucie smakoszy zadbają stoiska gastronomiczne.

To oferta nie tylko dla mieszkańców Choroszczy, ale również mieszkańców pobliskich białostockich osiedli Słoneczny Stok i Leśna Dolina. To tylko 7 min. od Galerii ” Zielone Wzgórza”. Samochodem dojedziesz tu  historyczną „Carską drogą” lub w 20 min. ścieżką rowerową. Stworzymy przestrzeń dla użytkowników w różnym wieku, z atrakcyjnym programem rekreacyjno-spacerowym dostępnym dla wszystkich przez cały rok. Sport, kultura, rekreacja – zapewnimy wszystkim  różne sposoby ciekawego spędzania czasu.

Magistrat nieodpłatnie  odstąpi 30 działek prywatnym inwestorom pod warunkiem zagospodarowania w małą turystykę. To nowe i atrakcyjne miejsca pracy dla naszej bezrobotnej młodzieży, to szansa osobom wynajmującym pokoje.

W przyszłości będzie można przepłynąć tramwajem wodnym rzeką Horodnianką do letniej rezydencji Branickich na największy w Polsce kanał krzyżowy. Podróż uatrakcyjni śluzowanie przy moście. Koszt budowy bulwaru zamknie się w kwocie blisko 7mln zł. Kwota ta w 65 % zostanie sfinansowana ze środków unijnych Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, będących w dyspozycji Urzędu Marszałkowskiego, pozostałe 35 % stanowić będą środki z budżetu gminy.

Gdzie się podziała opinia?

Niedawno nastąpiła druga fala zbierania opinii o mojej osobie. Pierwsza miała miejsce  na początku ubiegłego roku, a dokładniej w styczniu 2011 roku. Władza wystąpiła wówczas o opinie do różnych organizacji i stowarzyszeń współpracujących ze szkołą.

Chyba nie było po jej myśli, bo niektóre stowarzyszenia odmówiły wydania złej opinii, a wówczas tylko o takie chodziło. Osoby niezależne  wydały obiektywne opinie, inne uchyliły się, bo po co się narażać, w końcu praca to dobro najważniejsze i trzeba ją cenić.

Szukano haka na Jankowską, bo przeprowadzone kontrole nie dały podstaw do odwołania . A trzeba było w końcu ukarać za to, że ośmieliła się wystartować w wyborach jako kontrkandydat wszechwładnie panującego od lat. Tylko niestety, niektórzy zostali jeszcze dwiema nogami w starym ustroju, a tam faktycznie wystarczały opinie i to wystawiane nie przez byle kogo, takie tam niewinne SB. Obywatel z opinią znaczył wiele, to było takie namaszczenie i droga otwarta. Na szczęście dzisiaj dla sądów opinie to za mało, liczą się fakty.

Ciekawe, dlaczego  jedyna opinia, którą znam  i o której ze mną dyskutowano zniknęła. I chyba oprócz mnie, księdza Proboszcza i sądu nikt o niej nie wie. O przepraszam, została przekazana panującemu burmistrzowi, ale należy domniemywać, że chyba ją zgubił.  A może po prostu była niewygodna?

Warto się z nią zapoznać, bo jest bardzo obiektywna i dziękuję księdzu Proboszczowi raz jeszcze za obiektywizm i za to, że jako jedyny dostrzegł meritum problemu.

Nadszedł czas, by ujrzała światło dzienne i otworzyła oczy tym, którzy nie potrafią samodzielnie myśleć. A może znajdzie się ktoś odważny i zapyta burmistrza, co się z tą opinią stało?

Załącznik 1